Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 23/11/8590 15:11:46 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Podróż, Antelao
- Cortina, Pomagagnon, Sorapiss
- Tofany, Cortina


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Rafał Dubiel
 
Kronika - Cortina, Pomagagnon, Sorapiss
 
11.07-Sobota - Nasze miejsce noclegowe w lesie opuszczamy o godz. 7:30, w miejscowości San Vito di Cadore jesteśmy o godz. 8:30. Wreszcie świeże śniadanko w pobliskim Mercato - mleko, bułki, sałatka, sok (8000L). O godz. 10:00 mamy autobus do Cortina d'Ampezzo (2100L). W Cortinie znajdujemy nocleg na Campingu Cortina (2 km od centrum), 32000L/dobę/1 osobę z namiotem. Camping jest bardzo ładnie położony, do dyspozycji mały sklepik, basen, eleganckie czyste prysznice (istotne szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę stan wielu polskich campingów). Warto wspomnieć, że campingi w Cortinie premiują cenowo turystów pieszych. Odpoczynek, prysznic, pranie i powoli zaczynamy odczuwać ból praktycznie w każdej części ciała!

12.07-Niedziela - Wydawało się, że dzisiaj będzie spokojny dzień przeznaczony tylko i wyłącznie na odpoczynek. Stało się jednak inaczej. Ponieważ właśnie dzisiaj odbywa się mecz finałowy Mistrzostw Świata we Francji. Musimy sobie jakoś zorganizować ten wieczór. Tym bardziej, że jeden z naszych kumpli musiał wyjechać na kilka dni. Wieczorem idziemy do centrum Cortiny, trafiamy akurat na bardzo fajny koncert chóru młodzieżowego z USA. Młodzi ludzie z 46 stanów podróżują i występują w różnych krajach. Wszystko odbywa się pod hasłem "The Sound of America". Szczególnie podobało nam się przedstawienie musical'u z Broadway'u "Guys and Dolls". O godz. 21:00 oglądamy finał Mistrzostw Świata w pobliskiej kawiarni, gdzie panuje wspaniały piłkarski nastrój, transmisja odbywa się na wielkim telebimie, Francja wygrywa z Brazylią 3:0! Jedynym minusem jest cena piwa, za 0,5 litra płacimy 7500L. Ale czego się nie robi dla sportu!

13.07-Poniedziałek - Pobudka ok. godz. 8:00 i wyruszamy na via ferraty. Dzisiaj po raz pierwszy używamy uprzęży i kasków, rzeczywiście okazuje się, że bardzo sie przydają. Z Cortiny idziemy nieczynnym (okazało się dopiero jak wyszliśmy) szlakiem nr 204 na masyw Pomagagnon, który mamy cały przejść. Tutaj początkowo wydaje się, że będzie to lekki spacerek. Jednak po wyjściu na przełęcz widok żelaznej via ferraty uświadamia nam trudności tej trasy - oznaczonej na mapie jako dość trudna. Staramy się iść bardzo ostrożnie, chociaż jest bardzo niebezpiecznie - idzie się wąską półką w pionowej ścianie. Dodatkowym utrudnieniem jest bardzo krucha skała. W sumie wyprawa dzisiejsza trwa 8 h i jest bardzo udana. Dużym problemem tutaj w Dolomitach jest fakt, że aby dotrzeć do konkretnego masywu trzeba poświęcić kilka godzin na dotarcie do właściwego miejsca zwykłą asfaltową szosą. Bardzo dużym ułatwieniem w takiej sytuacji jest samochód. Masyw Pomagagnon składa się z kilku dwutysięczników, z których najwyższy Croda Pomagagnon ma 2450 m n.p.m.

14.07-Wtorek - Nasze plany wyjazdu pod sławne i piękne Tre Cime di Lavaredo pozostają nie zrealizowane. Od rana pogoda "pod psem". Cały czas leje. Wieczorem czas na wyśmienitą (prawdziwą) Cappuccino i przygotowania do jutrzejszego wyjścia.

15.07-Środa - Cały dzień w górach - od godz. 8:00 do 20:00 (12 h!!!) Zaplanowaliśmy dzisiaj bardzo ciekawą ale trudną wyprawę na masyw Sorapiss. W przewodniku jest to trasa oznaczona jako trudna dla ekspertów. Najpierw idziemy, długim monotonnym podejściem do Rifugio Tondi (2327 m n.p.m.). Stąd wspaniale widać wszystkie masywy wokół Cortiny. Ze schroniska udajemy się szlakiem w stronę szczytu Punta Nera (2847 m n.p.m.), potem via ferrata F.Berti idziemy wzdłuż ściany masywu. Bardzo trudna trasa bez żadnych ubezpieczeń. Przy zejściu szlakiem nr 241 gubimy szlak kilkakrotnie głównie ze względu na fatalne oznaczenia. Zejście bardzo trudne, męczące. Wreszcie docieramy do drogi łączącej Cortinę i San Vito di Cadore. Z tego miejsca idziemy ok. 5 km szosą do naszego Campingu. Wieczorem powraca nasz kolega Alek z Julią, miłe zaskoczenie


Fot. Rafał Dubiel; Masyw Sorapiss
 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce