Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 23/11/9136 15:11:46 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Dzień pierwszy
- Dzień drugi
- Dzień trzeci
- Dzień czwarty
- Dzień piąty
- Mapa


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Dariusz T. Oczkowicz
 
29 maja 2002
 
W środę, 29 maja, po południu zostawiliśmy cały zwariowany świat autostrad za sobą. Serpentynami skierowaliśmy się w dolinę Val Gardena (Groednertal). Poniżej przełęczy Gardena (Groednerjoch) planowaliśmy zostawić samochód i przetrawersować stamtąd do polany, która - według mapy - powinna była się znajdować na pierwszym spiętrzeniu skalnym nad wioską Colfosco. Już po paru minutach marszu mogliśmy się jednak przekonać, że owa polana - po wschodniej stronie wejścia w Val de Mesdi - to właściwie kawałek lasu, stromego i wciśniętego pod północną ścianę jednego z Ciampani de Val Mesdi (2272 m). Dobre miejsce na namiot dostrzegliśmy jednak na łąkach niedaleko Colfosco. Było to wprawdzie nisko (o. 1700 m), ale robiło się już późno i powoli musieliśmy podjąć jakąś decyzje. W Colfosco zostawiliśmy samochód, i z wyposażeniem biwakowym oraz jedzeniem ruszyliśmy w stronę wypatrzonego miejsca. Wyjście doliny Val de Mesdi przykuło jednak uwagę Agnieszki, bo rzeczywiście znajdowało się tam wyraźne spiętrzenie skalne, ale po drugiej, zachodniej stronie. Do zmroku zostały jakieś trzy godziny, a nie wiadomo co nas czeka na górze. Z drugiej strony przesunięcie bazy o przeszło 250 m wyżej mogło decydować o sukcesie całego wyjazdu. Nie było się co zastanawiać: idziemy. Po wejściu w wąwóz doliny zacząłem wątpić w nasz plan. Warunki okazały się nie łatwe. Po około stu metrach podejścia drogę zastawiło nam zmarznięte pole lodowe, a raki... w samochodzie. Przeprawiliśmy się przez strumień na drugi brzeg omijając lód i dalej w górę przez uskoki skalne i wyżej przez kosówkę. Teren się trochę kładł, ale na biwak miejsca za nic. I nagle... dwa okrzyki jednocześnie: "No nie! Nie do wiary, widziałeś już coś takiego?!" Staliśmy oboje na prześlicznej, płaskiej polanie, wyścielonej grubą warstwą głębokiej trawy, obok jakiś szałas leśników, miejsce na ognisko, ławeczka, gril... W oka mgnieniu rozbiliśmy namiot, wrzuciliśmy do niego wszystkie graty i biegiem w dół po resztę szpeju. Kiedy wróciliśmy do bazy było już ciemno. Dolomity przywitały nas poprawą pogody, co rezultowało w bezchmurnym niebie i bardzo niskiej temperaturze. Pierwsza noc przebiegła "wzdłuż dolnej granicy termicznej wytrzymałości śpiworów", a ranek przywitał nas namiotem pokrytym cieniutką warstwą szronu.
 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce