Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 25/11/8645 15:12:00 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Dlaczego Dolomity?
- Mapa
- Nasz dojazd
- Schr. XII-tu Apostołów
- Dookoła pięciu jezior
- Dookoła Pietra Grande
- Na Cima Groste
- Dolina Val Genova


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Piotr Paprzycki
 
Dlaczego Dolomity?
 

1. Skąd ten pomysł.
2. Pomocne linki, mapy, przewodniki.
3. Znalezienie miejsca, wynajęcie lokum.
4. Inne okoliczności
5. Dramatis personae czyli My.
6. Theatrum czyli dolina "Val Rendena".


1.Skąd ten pomysł.
Od dłuższego czasu dochodziły nas słuchy (głównie od znajomych - amatorów narciarstwa), że bardziej opłaca się w góry jeździć za granicę niż szlifować bruki Zakopanego. Słyszeliśmy opinie, że przy wyrównywaniu się cen w Polsce i zagranicy oraz dobrej pozycji złotówki opłacalne stały się nawet wyjazdy w Alpy.
Jako wieloletni amatorzy polskich gór postanowiliśmy wreszcie wyjść
z opłotków i zobaczyć góry Europy. Jakie? Na początek takie aby istotnie różniły się od naszych i nie były zbyt wysokie - bo trudności trzeba stopniować. Wykluczyliśmy więc a prori wysokie góry lodowcowe (sprzęt i umiejętności nie te!) a jako kraj wybraliśmy Włochy ze względu na ponoć nieco lepsze relacje cenowe w stosunku do Francji, Szwajcarii czy Austrii.

Naszym celem stały się Dolomity, usytuowane na południowo-wschodniej flance włoskich Alp, a w podjęciu decyzji pomogło kilka poniższych argumentów:

  • Po pierwsze, Dolomity są inne bo mają budowę płytową - tylko Góry Stołowe w Polsce mają podobną geologię, lecz inna skała (tu piaskowiec, tam dolomit) i wysokość dają zupełnie odmienne efekty
  • Po drugie, Dolomity nie są wysokie - przekraczają tylko nieznacznie 3000mnpm, dzięki czemu lodowce są tu niewielkie, nie ma co liczyć na chorobę wysokościową a i zimno nie daje się tak we znaki
  • Po trzecie, Dolomity są położone przy dogodnych drogach - zapewnia niezły dojazd z Polski przez co najmniej dwa kierunki (przejścia graniczne Brennero i Tarvisio)

Ostateczną decyzję podjęliśmy po rozmowie z pewnym Włochem mieszkającym w Polsce, który polecił nam swojego znajomego wynajmującego mieszkanie w Dolomitach Grupy Brenty. To ostatecznie przeważyło szalę i spowodowało, że zdecydowaliśmy się na tą najbardziej na zachód wysunięta część pasma Dolomitów.


2. Pomocne linki, mapy przewodniki.
Nie łudźcie się, że łatwo znajdziecie porządny przewodnik. Bardzo dobry polski dwutomowy przewodnik Tkaczyka "Dolomity" został przeze mnie znaleziony w internetowym antykwariacie
"Filar" w Kielcach - niestety nam się nie przydał bo (co okazało się poniewczasie) Grupy Brenty ten przewodnik nie obejmuje! Nieco dopomógł nam (szczególnie jeśli chodzi o wiadomości ogólne o Włoszech i warunkach podróży) Przewodnik Pascala "Włochy Północne"
Podobnie z mapami, o ile w dojeździe i przemieszczaniu się samochodem na miejscu pomaga większość lepszych atlasów samochodowych (polecam "Italien 1:250000" wydaw
nictwa Hallwag) to zaplanowanie tras pieszych utrudnia zupełny brak polskiej mapy. Jeśli chodzi o wydawnictwa obce to udało mi się zamówić telefonicznie "Gruppo di Brenta" wydawnictwa Kompass w księgarni K2 w Warszawie (tel.8225487) - na miejscu mapa ta okazała się zbyt mało dokładna i prawie jej nie używaliśmy - daje jednak ogólne pojęcie i umożliwia wstępne zaplanowanie tras.
Pocieszające jest, że po porozumieniu z biurami informacji turystycznej w Dolomitach można otrzymać pocztą kilka, a na miejscu dos
tać całą masę darmowych anglojęzycznych materiałów, można też na miejscu kupić dobre mapy 1:35000. Dla osób znających włoski lub chociaż niemiecki są we Włoszech do kupienia odpowiednie przewodniki - niestety nasza znajomość tych języków nie wychodzi poza podstawowe zwroty.
Oczywiście nieocenioną pomocą dla nowicjusza były wyszukane przeze mnie polskojęzyczne strony internetowe o Dolomitach - chciałbym tu podziękować autorom (kilka adresów niżej). Muszę jednak zaznaczyć, że piszą je zwykle albo narciarze,
albo amatorzy wspinaczki, których punkt widzenia jest z natury inny, ponadto zbyt wiele miejsca poświęcają na sprawy oszczędnościowo-finansowe (tania żywność, darmowe biwaki itp) co może ma duże znaczenie dla studenta, lecz nieco mniejsze dla miłośników gór w wieku - powiedzmy - "dojrzałym". Jeszcze bardziej pomocne były nam strony włoskie, szczególnie biur informacji turystycznej, które nie dają się porównać z naszym anemicznym serwisem IT tak na żywo jak i w sieci. Dostarczają one niezłego opisu regionu, zapewniają pełna ofertę zakwaterowania z możliwością zdalnej rezerwacji, nieco propozycji tras, panoramy gór, a nawet dokładne prognozy pogody (sprawdziły się jak zwykle częściowo) z możliwością podejrzenia on-line co dzieje się nad najbliższym szczytem. Zebrałem tu parę łączy (ze szczególnym uwzględnieniem Brenty), które mogą oszczędzić Wasz czas.

Dolomity'96 - krótki opis wyprawy studentów z Gdańska w Dolomity Cortina d'Ampezzo autorstwa Tomasza Słomińskiego, świetne zdjęcia mogą zachęcić do podróży
Dolomity'98 - o wyprawie studentów z Wrocławia (autorstwo zbiorowe?)- uwagi na temat kilku tras w Dolomitach Brenty. Świeże, bo z przed roku! Cenne uwagi praktyczne i parę niezłych zdjęć
Dolomity'98 - strona autorstwa Macieja Łątkowskiego, wyprawa w Dolomity grup Sesto, Sella, Pala i Tofany. Dużo uwag praktycznych, szczególnie dla amatorów ferrat (ubezpieczonych dróg wspinaczkowych) i niezłe fotografie.
Dolomity'95 - krótka tekstowa strona Jarosława Kardasza o Dolomitach Brenty, bez opisów dróg, tylko ogólne uwagi, pomocne choć nieco zwietrzałe (uwaga! strona ta nie była aktywna w maju 2000)
Narty w Dolomitach - przykład narciarskiej strony o Dolomitach doliny Val Gardena, może być użyteczna i dla zwykłych łazików, są też zdjęcia
Wydawnictwo Pascal-Polska - pomocna nie tylko w przypadku wyjazdu w Dolomity, można tu zadać pytanie dotyczące wszystkich tematów turystycznych i otrzymać odpowiedź od kogoś, kto "już tam był"
Biuro podróży Invitatio - przykład witryny polskiego biura podróży, które oferuje apartamenty w Dolomitach Brenty, oczywiście w sezonie narciarskim
Biuro informacji turystycznej Madonna di Campiglio - bardzo pomocna witryna dla udających się w Dolomity Brenty, bogaty serwis turystyczny dla miejscowości wokół Doliny Val Rendena
Biuro informacji turystycznej Prowincji Trydenckiej - witryna niezła ale nieco zbyt ogólna, za to udostępnia połączenia do wielu innych witryn zajmujących się Dolomitami.
Park Przyrodniczy Adamello-Brenta - dość uboga witryna ale ponieważ park obejmuje znaczną część otoczenia doliny Val Rendena, warto tam zajrzeć.
Wakacje w Dolomitach - przykład wielkiej, rozbudowanej włoskiej witryny reklamującej region, bardzo liczne linki, dobra wyszukiwarka miejsc zakwaterowania z możliwością zdalnej rezerwacji
Towarzystwo Autostrad Włoskich - rozbudowana strona, na której można nawet dokładnie wyliczyć ile wyniesie opłata za przejechanie wybranym odcinkiem autostrady.


3. Znalezienie lokum.
Na miejscu przekonaliśmy się, że bardzo korzystną formą poznawania Dolomitów jest wędrowanie między schroniskami górskimi (włoskie Rifugi), sieć ich jest bardzo gęsta a liczne szlaki pozwalają przechodzić od jednego do drugiego z pominięciem tras wspinaczkowych. Należy liczyć się jednak z wydatkiem na nocleg rzędu 50zł na osobę, a jeśli nie chce się dźwigać prowiantu to drugie tyle na jedzenie. Koszty te znacznie spadają jeśli decydujemy się na biwaki, co nawet na terenie parku narodowego daje się zrealizować z powodzeniem. Chodzenie między schroniskami powoduje jednak, że oszczędzamy czas na długie i niezbyt ciekawe podejścia i zejścia. Proszę sobie wyobrazić na przykład, że aby dotrzeć do - powiedzmy - Doliny Gąsiennicowej musielibyśmy z poziomu Zakopanego przez 5 kilometrów iść na wysokość Rysów - daje to przewyższenie 1500m!!! Główne doliny otaczające pasmo Brenty leżą bowiem na wysokości Zakopca a wydreptanie do 2500mnpm pozwala dopiero stanąć u podnóży głównego grzbietu.
Ponieważ jednak nasze Panie wyraziły dezaprobatę wobec dźwigania na sobie wielbłądzich plecaków, pozostało nam znaleźć dogodną kwaterę stałą. Dla osób nie znających włoskiego ani niemieckiego (lecz znających przynajmniej angie
lski) najlepszą formą jest przejrzenie oferty internetowej (linki wyżej). Zapewniam, że nie będziecie wiedzieli w co ręce włożyć - miejsc są dziesiątki. Rozpiętości w cenach i w jakości ofert olbrzymie, przy czym obok dość drogich hoteli, znajdziecie mnóstwo tanich pensjonatów i kwater prywatnych. Są oczywiście oferty polskich biur podróży (też w Internecie), lecz nastawiają się na narciarzy a więc sezon zimowy.
Nam udało się ostatecznie wynająć 60-metrowe mieszkanie, czyli "apartamento" (2 podwójne sypial
nie, salon z aneksem kuchennym, łazienka, włączając pościel, wyposażenie kuchenne, gaz, elektryczność i wodę) na 10 dni za około 1400zł (tak! 350zł na osobę) co wcale nie jest najniższą z możliwych cen.

Ogólnie szansa znalezienia taniego miejsca jest dużo większa poza sezonem, który kończy się z początkiem września. Lepiej szukać w mniej znanych miejscowościach (najlepiej unikać kurortów o znanych nazwach), zyskamy także wynajmując kwaterę już na miejscu przez biuro turystyczne (dysponują one wspaniałymi katalogami ofert z dokładnym opisem i zdjęciami a pracownik biura na pewno zna angielski). Przy rezerwacji należy się liczyć, (acz nie zawsze) z koniecznością zapłacenia zaliczki (np. za pobyt 3-dniowy lub 30% całości), należność oczywiście płatna w lirach włoskich (kurs trochę ponad 20 groszy za 100 lirów).
Sami, jako osoby początkujące w tej materii i nieufne zdecydowaliśmy się wynająć kwaterę u osoby, którą polecono nam w Polsce. Pomogło to pokonać barierę językową związaną z bezpośrednią rezerwacją, bo
w przypadku mieszkań prywatnych na znajomość angielskiego raczej nie należy liczyć (jeśli znają to jest to wyszczególnione w ofercie). Trzeba koniecznie zwracać uwagę na to czy w cenie wliczone jest zużycie wody, gazu itp. a jeśli nie to jaka jest taryfa, bo mogą Was czekać przykre niespodzianki (np. 40zł za metr sześcienny ciepłej wody!!!).


4. Inne okoliczności.
Oprócz oczywiście kosztów zakwaterowania musieliśmy pokryć też inne. Przede wszystkim koszt przyjazdu i powrotu, szczególnie jeśli samochód tak jak nasz "czołg" wypala i 10 litrów na 100km. Warunki górskie na pewno nie działają oszczędzająco na zużycie paliwa, za to na pewno oszczędza się na autostradach, ponieważ wygoda, bezpieczeństwo i prędkość jazdy rekompensują wydatki poniesione na znaczki autostradowe czy
- we Włoszech - bilety. Stosunkowo niewielką część kosztów stanowiła żywność, głównie dlatego, że znaczną część żywności trwałej zabraliśmy z Polski w postaci zapasów (i piwa). Przez to stołowaliśmy się sami i pobyty w lokalach gastronomicznych i sklepach spożywczych ograniczyły się do nabywania lodów, wina i okazjonalnych posiłkach czy to na trasie czy w schronisku. Duże pieniądze poszły na liczne bilety do kolejek górskich, które są tu dość drogie. Nie pamiętam dokładnie ale, wyjazd i powrót na przykład z przełęczy Groste kosztował nawet do 40tys lirów. Ponieważ poza sezonem turystycznym większość kolejek i wyciągów jest zamykana trzeba każdorazowo dokładnie sprawdzić terminy i godziny otwarcia.
Łącznie, jeśli nie będziecie sobie odmawiać przyjemności, odrobiny wygody i nie trzymać węża w kieszeni możecie liczyć że na 10-dniowy wyjazd w Dolomity poniesiecie stratę materialną 1000 do 1500zł na osobę.


5. Dramatis personae czyli My.
Mieszkamy wszyscy w L
ublinie, jesteśmy (z jednym wyjątkiem) lekarzami. Z górami spotykamy się na krótko, raz w roku, czasem rzadziej. Jednak nasza codzienność do końca nas jeszcze ni wydrenowała - mamy ochotę czasem wycisnąć z siebie trochę więcej niż wymaga tego droga z domu do roboty.

Nie jesteśmy ani szczególnie niedołężni, ani też ambitnie wysportowani. Nie charakteryzuje nas nadmierna ambicja, siła woli, odwaga ani też nie posiadamy wyjątkowych umiejętności alpinistycznych. Ogólnie - jesteśmy dość zwyczajni.

Ale teraz nadszedł czas, aby za cały rok wychodzić się po głazach. Można wreszcie dostać zakwasów, nadwerężyć łękotki i porobić sobie nowe odciski, ale przy okazji nachapać się wrażeń na całą nudną resztę życia!


6. Theatrum czyli dolina "Val Rendena".
Naszym celem była olbrzymia jak na polskie warunki dolina górska biegnąca z północy na południe - Val Rendena. Znajduje się ona kilkadziesiąt kilometrów w linii prostej od Trydentu - stolicy prowincji "Trydent-Górna Adyga". Oddziela ona Grupę Dolomitów Brenty od masywu Adamello-Presanella i stanowi oś parku narodowego obejmującego znaczne części obu pasm ("Parco Naturale Adamello-Brenta").
Jest to wyśmienite miejsce dla miłośnika gór ponieważ przeciwległe sobie gniazda górskie mają zupełnie odmienny charakter i wygląd.
Grupa Brenty, to olbrzymie, rozciągnięte z północy na południe
stoliwo, zbudowane z leżących prawie poziomo olbrzymich płyt dolomitowych (węglan wapniowo-magnezowy). Ze stoliwa jak z cokołu wyrastają wyższe piętra z takiej samej skały o typie osobnych masywów, zwieńczone wspaniałymi ostańcowymi szczytami. Niektóre z nich mają wierzchołki rozległe i spłaszczone, inne mają charakter ostrych grzbietów, niektóre to samotne skalne iglice (w tym najsłynniejsza Campanilla Basso - pole popisu dla pokoleń alpinistów). Długość pasma odpowiada mniej więcej długości łańcucha tatrzańskiego, stanowi ono jedną z kilku podobnej budowy grup górskich obejmowanych nazwą Dolomitów, lecz jest od nich odizolowana głęboką doliną rzeki Adygi oraz doliną Val di Sole stąd opisy Dolomitów często pomijają Grupę Brenty. Ponieważ najwyższe szczyty sięgają 3000m utrzymują się na nich płaty wiecznego śniegu, które miejscami formują małe, trudno dostępne lodowce. Szczytowe kopuły i płaskowyże pomiędzy masywami utworzone na niższych piętrach stoliwa oraz polodowcowe wygłady przecinają niezliczone szczeliny krasowe, czasem bardzo głębokie. Przeciekająca wgłąb skały woda uformowała całkiem duże systemy jaskiniowe jak Jaskinia Collalto w dolinie Val d'Ambienz (5km długości). Podnóża urwistych ścian i polodowcowe cyrki zaściełają rozległe pokrywy zwietrzeliny, szczególnie uciążliwe dla wędrowców. Wszędzie jest sucho jak pieprz, woda powierzchniowa występuje sporadycznie i na krótko by zaraz zniknąć w skalnych szczelinach, dlatego też przy bezwietrznej pogodzie pod szczytami panuje głucha, absolutna cisza, dopiero w dolinach, na nieprzepuszczalnych warstwach skalnych pojawiają się strumienie i całkiem duże jeziora - największe z nich jest Molveno po wschodniej stronie głównego masywu Brenty. Roślinność szybko ubożeje wraz z wysokością i tuż powyżej łanów kosodrzewiny i niezbyt rozległych wapieniolubnych łąk pozostaje tylko goła skała. W niższych częściach krajobraz przypomina wapienne Tatry Zachodnie (np. Dolinę Małej Łąki), ale w wysokich partiach pejzaż jest całkowicie oryginalny. Występuje tu dziwaczne połączenie strzelistych kilkusetmetrowych nagich, białych turni i płaskich, "kanapkowych" masywów niczym z amerykańskiej prerii - nie można tu przytoczyć polskiego odpowiednika.

Masyw Adamello-Presanella jest znacznie rozleglejszy i nie ma wyraźnego ukierunkowania. Rozcięty na pół głęboką polodowcową doliną Val Genova jest zbudowany z granitów i nieco przypomina w niższych partiach krystaliczną część Zachodnich Tatr (np. Starorobociański, Bystra). W miarę wychodzenia wyżej upodabnia się do Tatr Wysokich z polodowcowymi jeziorami, piargami i morenowymi usypiskami oraz podciętymi, poszarpanymi szczerbami grzbietów. Około 2800 metrów, schowana przed oczami podchodzącego z dołu turysty za wysokimi skalnymi ryglami rozciąga się kraina wiecznych śniegów. Tutaj znajduje się gruby na 200 metrów i rozległy na 1200 hektarów, jeden z największych we włoskich Alpach Lodowiec Mandrone. Wszelkich wód jest tutaj dostatek, wędrowcowi towarzyszy stale szum niezliczonych potoków oraz małych i dużych wodospadów pokonujących wygładzone glacjalne progi. Roślinność sięga wyżej, jest bujniejsza, ponad lasem zamiast kosodrzewiny płożą się łany rododendronów - ponoć niezwykle pięknie kwitnące z wiosną.
Oprócz położonych wysoko "szałasów" czyli "malga" (są
to właściwie normalne obory), gdzie hoduje się krowy z obowiązkowymi alpejskimi dzwonkami na szyjach i schronisk turystycznych, zabudowa koncentruje się w samej Val Rendena, gdzie znajdują się liczne małe miejscowości (ze względu na charakter zabudowy można by je nazwać miasteczkami). Wszystkie one stanowią dogodne punkty wypadowe dla wędrówek, ale najlepiej usytuowany jest najwyżej położony (ok. 1500mnpm) kurort Madonna di Campiglio. Ma on niestety przykrą wadę - jest oczywiście najdroższy. Ceny w sklepach są tam rzeczywiście niewyobrażalne. Madonna jest typową miejscowością turystyczną i robi wrażenie zbudowanej z samych hoteli, znacznie ciekawsze są leżące niżej Pinzolo, Carisolo, Giustino czy San Antonio, gdzie zachowały się starsze, typowo włoskie, piętrowe domy mieszkalne z nieodzownymi okiennicami, ładne stare cmentarze i kościółki (w tym kilka romańskich, również z cennymi freskami). .
W przeciwieństwie do położonej bardziej na północ, mocno niemieckiej Górnej Adygi (czyli jak wolą Austriacy - Połudn
iowego Tyrolu) tutaj mieszkają przeważnie Włosi, jednak znajomość niemieckiego ze względu na Austriaków jest częsta. Porozumienie się po angielsku jest trudniejsze, lecz nie mieliśmy z tym istotnych kłopotów. Osoby znające angielski szczególnie łatwo znaleźć na szlakach, czy w schroniskach górskich, lecz raczej nie w byle jakich sklepach czy barach. W poważniejszych restauracjach, hotelach, na stacjach kolejek linowych pracownik znający angielski jest raczej normą.
Obszar Val Rendena ma długą i burzliwą his
torię, której osią są zmagania kultur italskiego południa z germańską północą. Przez wieki teren ten należał do Rzeszy Niemieckiej, potem do habsburskiej Austrii, wiele pięknych miejsc stanowiło tereny rekreacyjne wiedeńskich głów koronowanych. Szczególnie dobrze wspomina się tu słynną cesarzową Sisi. W czasie I-szej Wojny Światowej region Adygi był terenem krwawych walk austriacko-włoskich. Przypominają o tym liczne pozostałości górskich umocnień, wydobywane z wiecznych śniegów resztki sprzętu wojennego i ciał zabitych żołnierzy oraz pozostawione na górskim szczycie Cima Croce symboliczne 149mm działo.


Na początek.

 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6  |  7  |  8
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce