Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 25/11/5108 15:11:59 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Co? Gdzie? Kiedy?
- Nasza wyprawa
- Podróż
- Sprzęt
- Porady


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Magdalena Budych i Łukasz Górzny
 
Podróż
 
Kryterium, którym kierowaliśmy się przy wyborze sposobu podróżowania były koszty - oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku. Rozważaliśmy trzy możliwości podróży do Włoch: zorganizowanym przejazdem, autostopem i kombinowanym sposobem tzn. część pociągiem i część autostopem. Odrzuciliśmy dwie pierwsze możliwości. Pierwszą ze względów finansowych, a drugą praktycznych. Jadąc całą drogę autostopem obawialiśmy się, że utkniemy na początku podróży w jakiejś mieścinie (słyszeliśmy o takim przypadku). W podjęciu decyzji pomogły nam internetowe opisy podróży wielu osób i możliwość bardzo taniego przejazdu przez Niemcy dzięki biletowi weekendowemu (Wochenende). Bilet ten kosztuje 29 euro i mogą podróżować na niego od 1 do 5 osób. Ważny jest w weekend od północy do 3 rano dnia następnego. Deutsche Bahn ma przysłowiową niemiecką dokładność i organizację, więc podróż była sprawna, a pociągi niesamowicie wygodne. Choć były to zaledwie pociągi regionalne i interregionalne, to chyba przewyższały polski Intercity (a na pewno ten do Regensburga, który przypominał francuskie TGV i przechylał się na zakrętach!). Wybraliśmy MITTENWALD jako końcową stację pierwszego dnia podróży. Było to dobre miejsce do rozpoczęcia podróży autostopem następnego dnia. Dzięki temu, że pociąg stanowił pewny sposób pokonania znacznej części drogi, rozpoczynając łapanie stopa mieliśmy psychiczny komfort - zadowolenie, że do pokonania pozostało nam zaledwie kilkaset kilometrów. Mittenwald to mała, bawarska miejscowość, leżąca w Alpach niedaleko bardziej znanej Garmisch-Partenkirchen i przy granicy austriackiej. Droga ekspresowa przebiegająca tuż obok miasta (my część nocy przespaliśmy nieopodal niej) prowadzi wprost na wjazd autostrady. Po niezbyt komfortowym noclegu, ale pełni entuzjazmu, jak to na początku podróży, ruszyliśmy za miasto, aby stanąć na poboczu drogi łączącej się z naszą autostradą przejeżdzającą przez Austrię z północy na południe i to w dodatku w jej najwęższym miejscu. Jadąc pierwszy raz stopem zagranicą byliśmy przygotowani na wszystko. Co do techniki łapania, to nie wysilaliśmy się - wyciągneliśmy ręke, uśmiechneliśmy się i czekaliśmy na ten przysłowiowy łut szczęścia. Zgodnie z tym co możecie przeczytać w rozdziale NASZA WYPRAWA , po krótkim czasie złapaliśmy stopa i około południa stanęliśmy przed bramą campingu Olympic w Cortinie d'Ampezzo. Udało nam się przejechać przez całą Austrię jednym samochodem z niemieckim małżeństwem, które zmieniło swoje plany by dowieźć nas do naszego celu podróży. Uważam, że mieliśmy ogromne szczęście - jak to na stopa - ale już w Polsce wydawało nam się, że odcinek autstopowy to "żabi skok" i tak było! Podsumowując: podróż we dwie osoby do Cortiny kosztowała nas 29 euro i trwała półtora dnia!
 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce