Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 23/11/9009 15:11:46 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Podróż
- Dolomity
- Alpy
- Powrót
- Informacje


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Michał Kalisz
 
Schönes Wochenende Karte, ... jak ?
 
      W czasie zeszłorocznych wędrówek po Dolomitach padł pomysł żeby spróbować sił wyżej niż 3000m,, żeby pojechać w Alpy na lodowiec. Pomysł wydawał się dosyć ciekawy i zebranie ekipy 4 osób na tę wyprawę o dziwo nie stanowiło problemu. Już w zimę był gotowy skład, ale organizację wyprawy odłożyliśmy na później. Jak się potem okazało tylko jedna z osób nie mogła w efekcie końcowym pojechać. W rezultacie wyjechały ("i wróciły") 3 osoby : Czarek, Damian i Michał, wszyscy znaliśmy się z wypraw w Beskidy i Karpaty studenckiego klubu SKG. Zgranie zespołu nie stanowiło więc dla nas żadnego problemu. Każdy z nas posiadał duże doświadczenie górskie, ale nie do końca było dla nas jasne czy to wystarczy na Alpy. Jak się potem okazało nasze obawy po części były słuszne.
      Doświadczenie... tego nam brakowało najbardziej. W dodatku w ostatniej chwili okazało się właśnie, że czwarty, który chodził już po Alpach nie może jechać. Musieliśmy w trybie przyspieszonym wydobyć z niego przydatne nam informacje. Skrócony kurs wydobywania się ze szczeliny, może na wiele nam się na szczęście nie przydał, ale zawsze teoretyczną wiedzę posiadaliśmy, więc nie dokońca byliśmy laikami. Dodatkowo w czerwcu zaliczyłem jeszcze tygodniowy kurs skałkowy więc techniki asekuracji czy wiązanie węzłów nie było nam zupełnie obce. Myślę, że w sumie nawet ci bardziej zaawansowani turyści których spotykaliśmy na szlakach nie mieli wcale większej wiedzy od nas i nie myślę, że poruszali się jakoś znacząco bezpieczniej i sprawniej. Z perspektywy czasu patrząc warto jednak zadbać o odpowiednie przygotowanie przed wyjazdem na lodowiec. Mimo że owszem przy ładnej pogodzie wejście na Mont Blanc granią Goteur nie przedstawia żadnych trudności technicznych, to jednak nie wszystkie ścieżki są aż tak przedeptane. Niektóre drogi alpejskie trzeba przedeptywać samemu, kombinując jak ominąć szczeliny, czy strawersować strome pola śnieżne. Generalnie wg. mnie na lodowiec można wchodzić tylko z jakim takim przygotowaiem. No ale dość o tym...
      Przygotowanie do takiego wyjazdu może zająć trochę czasu szczególnie, gdy nie posiadamy odpowiedniego sprzętu alpejskiego takiego jak : raki, czekan, lina, uprząż, 2 karabinki,2 pętle prusika, 2 zwykłe pętle taśmowe, śruba lodowa i inne elementy w zależności od trudności trasy ( te które wymieniłem to raczej podstawa na drogi PD, drogi F na ogół są do przejścia w rakach i z czekanem ( ew. kijkami )). Oprócz tego wystarczy nam zwykły sprzęt osobisty taki jak używa się podczas wycieczek po Beskidach typu : czołówka, plecak, NRC-ta, polar i ciepła odzież, anorak, palnik i kartusze. My nie posiadaliśmy prawie w ogóle sprzętu alpejskiego nie pozostało nam nic innego jak zakupić lub pożyczyć go. Mimo że niby w sklepach turystycznych jest taki sprzęt warto najpierw odpowiednio sprawę przemyśleć i poczytać co nieco wtedy będziemy mieli pewność że nie wydamy pieniędzy na kiepskiej jakości lub co gorsza niedopasowany do naszych potrzeb sprzęt, z którym będziemy się męczyć podczas wyprawy. Mając już cały komplet wyposażenia na 3 tygodniową wyprawę mój plecak ważył 30kg i chociaż męczyłem się niemiłosiernie żeby tą wagę zbić nie udało się. Namiot i lina nawet przy niewielkim ciężarze jedzenia, które postanowilśmy kupować na miejscu spowodowały, że nasze plecaki były naprawdę ciężkie ( mieliśmy w zamiarze jednak jak najwięcej chodzić "na lekko" zostawiając rzeczy w dolinach więc nie stanowiło to aż tak wielkiego problemu ) !!!

      Przejazd w Dolomity zaplanowaliśmy tak by wyszło jak najtaniej. Z tego powodu przejazd tam zaplanowaliśmy na weekend by móc skorzystać z oferty niemieckiej koleji DB, a mianowicie biletu Schönes Wochenende Karte. Bilet taki jest ważny na całym terytorium Niemiec oraz na kilku stacjach przygranicznych ( np. Salzburg, Basel... ). Kosztuje on obecnie 40 DM i umożliwia grupie do 5 osób podróż w sobotę lub niedzielę od godziny 0:00 przez 27 kolejnych godzin po terenie całych Niemiec pociągami klasy RB, RE, IRE. Tak więc po podzieleniu kosztów na 5 osób bilet przez całe Niemcy kosztuje 16zł. Bilet taki możemy zakupić w kasach DB lub też w dworcowych automatach do sprzedaży biletów. Tu ciekawostka, że na byle stacji w Niemczech taki automat stoi , a co lepsze możemy wydrukować sobie w nim nasz dalszy Fahrplan ( czyli plan podróży ). Pociągi regionalne w Niemczech mają tą przykrą cechę, że często się spóźniają wbrew naszym oczekiwaniom co do punktualności koleji niemieckiej. Wynika to z tego że pociągi na mniejszych stacyjkach są często ze sobą skomunikowane i w związku z tym jeden czeka na drugi , dzięki czemu bez przeszkód możemy kontynuować naszą podróż, może trochę poza rozkładem, ale najważniejsze że zawsze w rezultacie dotrzemy na miejsce.
       My zaplanowaliśmy przejechanie trasy Warszawa - Zgorzelec - Göerlitz - Mittenwald. Takie połączenie wydawało nam się najlepsze gdyż z Mittenwaldu biegnie najprostsza droga w Dolomity, którą zamierzaliśmy pokonać autostopem. W samej Warszawie nocny pociąg do Dresna osiągnął już 30min spóźnienia, więc na przesiadkę w Göerlitz mieliśmy tylko kilka minut, co łącznie z biegiem do kasy po zakup biletu Wochenende spowodowało sporą nerwowość. W tym miejscu radzę bilet na odcinek graniczny zakupić u konduktora, gdyż kupując go w Warszawie przepłacamy i to grubo. U konduktora powinien on nas kosztować około 2-3zł. W Görlitz było sporo Polaków, którzy chcieli jechać na Wochenende w różne strony Europy i mogliśmy znaleźć 2 kolegów do piątki na bilet co trochę obniżyło cenę biletu na głowę. W końcu po całym dniu podróży koleją, zresztą bardzo wygodną i komfortową znaleźliśmy się w Mittenwaldzie, gdzie udaliśmy się na nocleg ( jest miejsce na namiot koło parkingu przy wyjeździe z miasteczka, koło głównej szosy na Innsbruck ). Z rana zaś początek podróży stopem. Ja raczej nie mogę narzekać łapało się szybko i była to przyjemna podróż. Zatrzymywali się naprawdę różni ludzie i raczej nie ma tu reguły kto się zatrzymuje. Najczęściej jednak są to trochę mniej zamożni mieszkańcy, ew. dawni autostopowicze, a w moim przypadku ( miałem na wierzchu linę i czekan ) również wspinacze. Najczęściej zatrzyma się samotna osoba lub małżeństwo bez dzieci, gdyż w środku po władowaniu dużego plecaka i tak nie ma za dużo miejsca. Podróże TIR-em są bardzo skuteczne ale znacznie wolniejsze niż samochodami osobowymi. Ja preferuję, samochody osobowe, choć jazda TIR-em nierzadko może oznaczać przejachanie odcinka 500km jednym rzutem. Ostatecznie przejechanie trasy Mittenwald - kemping Pecol autostopem zajęło mi troszkę poniżej 8h. Korzystałem przy tym z pięciu różnych samochodów. Doświadczenia kolegów w tym względzie są róże jeden z nas potrzebował nawet 11 stopów żeby się tu dostać i 2 dni podróży, ale był to ewidentny pech tzn. ugrzęźnięcie w Insbrucku.
      W końcu postawiłem nogę w umówionym miejscu na kempingu w Pecolu. Mimo, że dojazd tu zajął mi od wyjścia z domu około 40 godzin i kosztował około 40 zł to twierdzę, że wygodniej by było pojechać samochodem. Cała podróż zajęła by może z 16h a koszty jeśli jedzie komplet pasażerów to około 150zł. Jedynym problemem jest tylko ,że trzeba taki wóz posiadać -;).

 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce