Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 25/11/5440 15:11:59 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Tre Cime
- Tofany
- Marmolada
- Koniec


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Tomasz Słomiński
 
Tofany
 
Po powrocie w góry okazało się, że tutaj także pogoda znacznie się poprawiła. Świeciło słońce, a temperatury dochodziły czasem do trzydziestu stopni. Tym razem za cel obraliśmy sobie doskonale widoczną z Cortiny Grupę Tofan. Jako bazę wypadową obraliśmy sobie schronisko A. Dibona, do którego da się dojechać samochodem, aczkolwiek wymagało to opuszczenia pojazdów przez wszystkich oprócz kierowców. Jako pierwszy szczyt w tej grupie wybraliśmy Tofanę di Rozes (3225). Można go zdobyć w dwojaki sposób: albo drogą normalną przez zniszczone schronisko Cantore lub też ferratą G. Lipella, trudną ale bardzo piekną i ciekawą drogą wspinaczkową. Z naszej wyprawy tylko dwie osoby wybrały drogę normalną (ktora jest też drogą zejściową w przypadku wejścia na szczyt ferratą). Ferrata G. Lipella w pierwszej części prowadzi systemem półek skalnych naturalnie wyżłobionych przez wiatr i wodę. Wraz ze zdobywaniem wysokości ekspozycja staje się coraz większa a półki jakby się kurczą, lecz na szczęście ubezpieczenia towarzyszą nam niemal cały czas. W drugiej części droga biegnie przez naturalnie uformowany w skale gigantycznych rozmiarów "amfiteatr". Widoki, jakie z amfiteatru rozpościerają się na doline Val Travenanzes i pobliską grań Fanes po prostu zapierają dech w piersiach. Po wyjściu z amfiteatru pozostaje jeszcze dwieście metrów podejścia do szczytu drogą normalną. Podczas zejścia należy uważać na znaki szlaku, ponieważ w przypadku gdy nie podchodziło się tą samą drogą można ją łatwo zgubić, co części z nas się przydarzyło. Trudny charakter wspinaczki, pokonywana różnica wzniesień (prawie 1200m) oraz wysokość, na której trzeba się wspinać sprawiły, iż niektórym ta droga dała się nieźle we znaki. Nie zrażeni jednak zmęczeniem na dzień następny zaplanowaliśmy jeszcze bardziej ambitne przedsięwzięcie. Postanowiliśmy za jednym zamachem zdobyć dwa pozostałe w grupie trzytysięczniki: Tofanę Di Mezzo (3244) oraz Tofanę di Dentro (3238). Żeby było weselej jako drogę wejściową wybraliśmy system połączonych ze sobą trudnych i bardzo trudnych ferrat: Via Ferrata Punta Anna, Via Ferrata G. Olivieri, Via Ferrata Tofana di Mezzo oraz Via Ferrata Tofana di Dentro. Całą trasę wyliczyliśmy według przewodnika na 8-9 godzin. Na nocleg wybralismy biwak Baracca degli Alpini znajdujący się na drodze zejsciowej z Tofany di Dentro. Nazajutrz okazalo się jak przydaje się ranne wstawanie. Po podejściu do schroniska Pomedes, założeniu na siebie całego sprzętu i wejściu w ścianę pierwszej ferraty okazało się, iż jest ona wprost oblegana przez turystów. Przed nami na tę trasę weszło tylko kilka zespołów, ale poniżej widzieliśmy ludzi tłoczących się na wąskich półeczkach i tworzące się "zatory" na kształt tych na szczycie Giewontu w godzinach największego ruchu. Ferrata rzeczywiście była bardzo trudna i niektóre momenty można by wycenic na dobre IV+ w skali wspinaczkowej. Po przekroczeniu wierzchołka Punta Anna (2731) i wejściu na ferratę G. Olivieri z początku myśleliśmy, iż ktoś się pomylił w jej wycenie. Była trudna, ale nie tak bardzo. Dopiero w jej końcowej części zmieniliśmy zdanie. Wyprowadza ona poprzez strome płyty na trawers, który jest atrakcją całej trasy. Kiedy idąc jako pierwszy wyszedłem na jego krawędź to nie mogłem uwierzyć, iż tędy biegnie szlak. Pomimo obecności stalowej liny, która przecinała ścianę cofnąłem się nieco aby sprawdzic czy czegoś nie pomyliliśmy. Ale nie. Trzeba przetrawersowac pionową ścianę z wąziutką rysą, w którą można wepchnąc jedynie czubki butów mając pod nogami kilkaset (!!!) metrów powietrza do piargów leżących w dole. Emocje związane z pokonaniem tej przeszkody oraz ogólne zmęczenie sprawiły, iż jedynie trzy osoby postanowiły kontynuować wycieczkę. Reszta zeszła przez schronisko Giussani do bazy wypadowej. Po pokonaniu trawersu dalsze podejście do szczytu Tofany di Mezzo było już dla nas niezbyt ciekawym i wręcz nużącym doświadczeniem. Po "zaliczeniu" szczytu zeszliśmy do znajdującej się nieco niżej górnej stacji kolejki linowej aby uzupełnic zapasy wody, ale okazało się, iż pół godziny temu zjechał na dół ostatni wagonik. Na nieszczęście zabrała się nim cała obsługa stacji i wszystkie pomieszczenia gospodarcze były pozamykane. Ucieszył nas jednak widok dwóch piętrowych pryczy z kocami zostawionych jakby dla takich "spóźnialskich" jak my. Postanowiliśmy nie kontynuować wycieczki wedlug planu, ale tu przenocowac. Z braku wody musieliśmy na kolacje topić śnieg, którego na zewnątrz na szczęście nie brakowało. W spokojnym śnie na wysokosci 3200 przeszkadzała nam jedynie radiostacja poszczekująca co jakiś czas coś po włosku, ale z czasem nauczyliśmy się ją ignorować. Na drugi dzień pobudkę zarządziliśmy na godzinę przed przyjazdem pierwszej kolejki. Podczas topienia śniegu na herbatę skonczył się nam gaz, tak więc zadowolić musieliśmy się letnią lurą. Posprzątalismy jeszcze po sobie i opuścilismy stację zanim jeszcze pierwsi turyści wylegli z kolejki na taras. Krótka, jednogodzinna ferratka łącząca Tofane di Mezzo i Tofane di Dentro byla dla nas wspaniałą rozgrzewką tego chlodnego poranka. Ze zdobytego szczytu mogliśmy podziwiać panoramę niemal całych Dolomitów a nawet odległych Alp. W drodze zejściowej minęliśmy schron, w którym wcześniej zamierzaliśmy nocować. Okazał się on przytulnym biwakiem z sześcioma pryczami, mnóstwem naczyń i co najważniejsze pojemnikiem na wodę, ktora gromadziła się spływając z pobliskich skał. W czasie zejścia mogliśmy także obserwować paralotniarzy, którzy korzystając ze wspaniałej pogody szybowali w powietrzu między szczytami i w dól - w kierunku Cortiny. Po powrocie do bazy i krótkiej naradzie postanowiliśmy pojechać nieco bardziej na zachód i zdobyć najwyższy szczyt Dolomitów - Marmoladę (3343).
 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce