Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 12/12/2017 16:50:03 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Tre Cime
- Tofany
- Marmolada
- Koniec


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Tomasz Słomiński
 
Wstęp
 
W sierpniu 1996 roku za cel naszej dorocznej wyprawy górskiej wybraliśmy Dolomity. Stało się to głownie za namową pana Dariusza Tkaczyka, który góry te zna jak własna kieszeń a swoimi barwnymi opowieściami potrafiłby każdego zachęcić do ich zwiedzenia. W wyprawie tej wzięły udział następujące osoby: Mariusz Wosik, Kasia Speczik, Andrzej Janowski, Mirosław Skrzypczak, Mariusz Heimowski, Mirosław Hoffmann oraz autor. Wszyscy byliśmy wówczas jeszcze studentami, a zatem środki, którymi dysponowaliśmy nie były zbyt duże. Należy zaznaczyć, Iz przy dobrej organizacji trzy- czy czterotygodniowy pobyt w Dolomitach kosztuje tylko nieznacznie więcej niz. spędzenie analogicznego okresu w naszych Tatrach.

Przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w dobry przewodnik. Według mnie najlepszym, i jak dotąd chyba jedynym dostępnym w języku polskim jest przewodnik napisany przez wspomnianego już Dariusza Tkaczyka "Dolomity". Ze względu na znaczna ilość opisywanych szlaków i tras został on podzielony na dwie części: Tom I - "Wschód", oraz Tom II - "Zachód". W czasie pieszych wycieczek w Dolomitach niezbędne oczywiście są dobre mapy. Bezwzględnie powinny być to mapy w skali 1:25000, ponieważ mapy 1:50000, które tez są dostępne, są mało dokładne. W Polsce można kupić mapy Dolomitów firmy Kompass, lecz według mnie znacznie lepsze są włoskie mapy serii Tabacco, które bez problemu można nabyć już na miejscu (cena: ok. 10000 liro = 20 zł..). Cale Dolomity pokrywa siatka dwudziestu pięciu takich map, ale oczywiście warto kupić jedynie mapy tych regionów, które zamierzamy zwiedzać. Np. podczas naszego trzytygodniowego wyjazdu w zupełności wystarczyło kupienie trzech map.

Jako środek lokomocji w czasie naszej wyprawy służyły nam dwa samochody. Najkrótsza (w sensie odleglości) droga dojazdowa z Polski wiedzie przez przejście graniczne w Kudowie-Zdroju, a następnie: Pragę (Czechy), Linz, Salzburg, Lienz (Austria) oraz Dobiacco (Włochy) aż do Cortiny d'Ampezzo, która jest stolicą Dolomitów. Tą właśnie drogę dojazdu wybraliśmy w 1996 roku. Niestety wprowadzone od tego czasu opłaty za autostrady w Czechach oraz Austrii sprawiają, iż obecnie jest to droga dość kosztowna, tym bardziej, ze należy jeszcze brać pod uwagę opłatę za przejazd alpejskimi tunelami na autostradach w Austrii (w 1996r. ok. 30zl.). Niemniej jednak jest to droga najkrótsza - jadąc z Polski południowej można wyjeżdzając rano z domu wieczór spędzać już w Dolomitach. Nieco dłużej trwa podróż z Polski północnej. Jadac z Gdańska niemal cały pierwszy dzień spędziliśmy na pokonywaniu naszych krajowych bezdroży i na nocleg zatrzymaliśmy się tuż za czeską granicą. Za to na drugi dzień czeskie (!!!) i austriackie autostrady pozwoliły nam nadrobić stracony czas. Wieczorem dojechaliśmy do Cortiny i wtedy po raz pierwszy pojawił się problem noclegu. Ponieważ nie dysponowaliśmy fortunami, noclegi w licznych hotelach czy pensjonatach nie wchodziły oczywiście w grę. Ceny campingów również podziałały jak zimny prysznic. Za jedną osobę na najtańszym campingu jaki udało nam się znaleźć żądano 16000 lirow (32 zl.) za dobę plus opłaty za samochody i namioty. Należy tu jednak zaznaczyć, iż Cortina jest stolicą Dolomitów (coś jak nasze Zakopane) i przez to tak drogą. W mniejszych miejscowościach można czasem znaleźc campingi po bardziej przystępnych cenach, nigdy jednak nie poniżej 10000 lirów/osobę (za to już z samochodem i namiotami). Pozostało nam więc jedynie biwakowanie "na dziko". Jest ono praktycznie na całym obszarze Dolomitów zakazane, co szczególnie należy respektowac podczas przebywania na terenie licznych parków narodowych. Czasem jednak nie da sie uniknąć takiej konieczności. Należy jednak wtedy wybierać miejsca "schowane", nie rzucające się w oczy z daleka. Namioty należy rozbijać o zmierzchu a zwijać o świcie i bezwzględnie nie wolno używac otwartego ognia - wyłącznie kuchenek gazowych. Należy także pamiętać o tym, aby nie zostawić po sobie żadnego śladu, tzn. wszelkie śmieci zabrać ze sobą i wyrzucić do kosza. Przestrzegając tych zasad możemy liczyć na tolerancję władz parkowych i właścicieli schronisk.
 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce