Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 23/11/8760 15:11:46 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Rozdział 1
- Rozdział 2
- Rozdział 3
- Rozdział 4
- Rozdział 5
- Rozdział 6
- Informacje praktyczne


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Michał Kalisz
 
Cepry i Dolomity ( to już koniec )
 

1. Przejeżdżamy znów przez Cortine d'Ampezzo. Przy okazji kupujemy bilety autobusowe do Wenecji ( ok.. 18.000 lirów). Tak czas już właśnie pomyśleć o powrocie. Na kempingu w Misurinie jest nieciekawie. Jest to raczej obskurny kemping, za prysznice trzeba płacić, nie ma kuchni itd. Jest to jednak doskonałe miejsce gdy chcemy zobaczyć grupę di Sesto.
     Rano jedziemy do góry DolomitiBusem, aż do schroniska Rif. Auronzo, dalej ceprostradą ( bo tak trzeba nazwać tą szeroką drogę po której może jeździć samochód, i przewalają się tłumy turystów) do schroniska Tre Cime. Rozmiar: 16979 bajtów Stale po lewej stronie towarzyszy nam najbardziej znany motyw górski Dolomitów Tre Cime di Lavaredo. Są to 3 ogromne skalne turnie z których najwyższa ma prawie 3000m. a wznosi się z około 2100m. Ściany północne są zupełnie pionowe i gładkie, a u góry nawet przewieszone. Są symbolem niedostępności - ale droga przez Cima Grande od północy została zrobiona już w latach 60-tych.
     Naszym celem jest, ferrata zwana popularnie "drogą drabin" na Torre Toblin. Wyróżnia tą drogę, duża ilość drabin, którymi wspinamy się na szczyt w dużej ekspozycji. Ferrata wywarła na mnie spore wrażenie mimo tego, że podczas pobytu w Dolomitach znacząco uodporniłem się na wszelkiego rodzaju przepaście. Obok drabin znajdują się stare wojskowe, którymi poruszali się żołnierze w czasie wojny gdyż Torre Toblin było punktem obrony włoskiej tak jak i pobliskie Monte Paterno. Na szczycie oczywiście jest ustawiony krzyż. Okolice schroniska i wierzchołek, są niezbyt przyjemne ze względu na dzikie okrzyki, które dochodzą tu spod schroniska, jak i wydawane przez matołów, którzy przyjechali tu tylko w celu zaszpanowania, a o górach mają nikłe pojęcie ( tzw. cepry ). Wynosimy więc szybko się ze szczytu i idziemy obejrzeć sobie tunele, wykute w masywie Monte Paterno w czasie działań wojskowych w 1914-1916. I rzeczywiście znaczna cześć ferraty przechodzi przez stare wojskowe umocnienia - tak, że przydaje się latarka. Powrót do Misuriny zapewnia nam niezastąpiony DolomitiBus.

2. Ostatniego dnia górskich wędrówek wybieramy ferratę złożoną z samych drabin w grupę Cadini di Misurina, którą opisują w przewodniku jako "wielkie nieporozumienie". Docieramy jednak tylko do schroniska Fonda-Savio, gdzie wybieramy przejście Sentiero Bonacossa, ze względu na niepewną pogodę. I mamy rację kilka godzin później zaczyna grzmieć i padać ( nieciekawie by było na ferracie która jest jednym wielkim piorunochronem ). A tak zobaczyliśmy bardzo ciekawą trasę wysokogórską choć dosyć mozolną i trudną orientacyjnie, szczególnie na pierwszym odcinku. W sumie jesteśmy zadowoleni z pobytu w Misurinie, choć uważam, że jest to miejsce przereklamowane a rejon Tofan jest znacznie atrakcyjniejszy ( ale może to zmęczenie i znużenie - w sumie przeszliśmy przez około 15 dni 300 GOT).

3.Następnego dnia żegnamy się z Dolomitami, wjeżdżamy w niziny i od razu pojawia się upał i lato ( tak - góry to jednak mają "swój klimat"). Jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni, ze udał nam się ten wyjazd. W autokarze w Wenecji zajmujemy znów ostatnie dwa miejsca jakie były wolne. No nie, znów film "Miś", teraz to znam już wszystkie teksty na pamięć. Wracamy do Warszawy po południu 24.VII...

 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6  |  7
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce