Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 25/11/5228 15:11:59 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Rozdział 1
- Rozdział 2
- Rozdział 3
- Rozdział 4
- Rozdział 5
- Rozdział 6
- Informacje praktyczne


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Michał Kalisz
 
ferrata najtrudniejsza ( ale tylko w tym rejonie )"
 

1. Z Caprile udajemy się w kierunku Passo Falzarego. Jak się okazuje nie kursuje na takiej linii żaden autobus oprócz jednego rano. I dlatego jesteśmy zmuszeni do podjechania kilka miejscowości do przodu, a następnie do łapania stopa. We dwójkę chłopaków nie jest to takie łatwe. Nikt się nie chce zatrzymać. Dlatego szybko się rozdzielamy i machamy dalej osobno. Po kilkunastu minutach jest. Złapałem jakiś samochód a uczynni Niemcy, którzy go prowadzili i byli akurat na wakacjach, zabierają zaraz Jarka i we dwójkę lądujemy na Passo Falzarego. Gdy wysiadamy tam z plecakami zdziwieni Niemcy pytają się gdzie jest nasz hotel. My staramy się wytłumaczyć, że będziemy spali w górach, ale sądząc po ich minach nie sądzę, żeby uważali nas za całkowicie normalnych. Ale tak to jest - państwo byli starszymi ludźmi i widać przyzwyczaili się do wszelkich wygód, z których my rezygnowaliśmy świadomie i ze względów finansowych.
    Passo Falzarego to ważna przełęcz komunikacyjna i turystyczna w Dolomitach. Jest tu przystanek autobusowy, kilka sklepów, kolejka gondolowa, hotel. Kłębi się tu zawsze spory tłum ludzi, i jest wiele rodzin z dziećmi. Jest raczej hałaśliwie i psuje się atmosfera z odludnej Schiary, oraz z Pecol. Szybko postanawiamy udać się do bivacco della Chiesa, w którym planujemy 4 noclegi. Idziemy obciążeni jedzeniem i jest dość ciężko. Trzeba pamiętać, że idzie się z dość dużej wysokości ( ok. 2100m ) i trzeba jeszcze pokonać przewyższenie 500m. W końcu udaje nam się doczłapać do miejsca gdzie wg mapy powinno być już niedaleko. I rzeczywiście biwak odnajdujemy 5min drogi wyżej, na płaskiej półce ( 2652 mnp - około wysokości Gerlachu). Biwak jest jednak zajęty przez dwóch Czechów, którzy są braćmi. Cały problem polega na tym, że niby 9-miejscowy biwak okazuje się tylko 4 miejscowy, gdyż zniknęły wszystkie prycze i możemy spać tylko na podłodze, ale mieścimy się w środku. Z Czechami udaje się rozmawiać po angielsku i nawet wieczorem pogrywamy w karty, zacieśniając Polsko-Czeskie stosunki międzynarodowe.
    Rano ruszamy na najwspanialszą ferratę po jakiej szedłem w Dolomitach. Jest to "via ferrata Lipella" na Tofane di Rozes.

Tofana : 15 kB

Ferrata przebiega systemem skalnych półek, które zmieniamy wspinając się do góry wzdłuż ciągnących się ubezpieczeń. Trasa ferraty zajęła nam sporo czasu gdyż jest ona bardzo wymagająca i na wierzchołku stanęliśmy po południu, a z biwaku ruszaliśmy przecież bardzo wcześnie. Po wyjściu z półek zaczyna się wspinaczka ogromnym skalnym amfiteatrem, który rzeczywiście wygląda jak starożytny amfiteatr. Wrażenie jest ogromne gdyż turysta czuje się w nim naprawdę znikomy w porównaniu do góry. Widoki są przepiękne i można nabawić się lęku przestrzeni, gdyż naprawdę świeżego powietrza nie brakuje. Byłem zachwycony tą trasą. Po wyjściu z amfiteatru po piargach ok. 20min na szczyt. Piargi są koszmarne nie prowadzi w nich w zasadzie jedna ścieżka a każdy robi sobie swoją, i nie jest to takie łatwe pokonać ostatnie metry w wyjeżdżającym spod nóg piargu, szczególnie że za nami naprawdę wyczerpująca ferrata. Na szczycie siedzi sporo osób, które dostały się tu drogą normalną jak i trasą ferraty. Stoi również krzyż i znajduje się książka wejść. Siedzimy dość długo ...
    Przy zejściu pojawia się mgła i naprawdę nie jest łatwo odnaleźć drogę powrotną szczególnie że idziemy nią pierwszy raz. Na szczęście szybko mgła znika i już częściowo kierując się na widoczne schronisko a częściowo korzystając z rzadkich znaków dochodzimy na sam dół. Po krótkim odpoczynku w schronisku udajemy się w dół ferratą po której w pamięci mi utkwiła niesamowicie długa drabinka na której można by ćwiczyć straż pożarną, ha... .
    Ruszamy pod górę, ale niestety kondycja słabnie i naprawdę na ostatnim kawałeczku czekolady z trudem dochodzimy do biwaku. To ostatnie podejście z przełęczy jest zabójcze. Czesi czekają na nas bo niepokoili się co nas tak długo nie ma. Rzeczywiście byliśmy w trasie ok. 12h ( i wcale tak dużo nie odpoczywaliśmy ). Czesi byli dziś na ferracie Tomasseli, mówią że jest trudna, ale krótka i do przejścia. No cóż, też chyba tam pójdziemy. Jednak jutro niedziela i postanawiam pojechać do Cortiny.

2. Trzeba pójść do kościoła, zrobić zakupy żywności. Na dole jest straszny upał, chyba wreszcie zaczęło się włoskie lato. Wracamy do biwaku przez Sentiero Astaldi, które przypuszczam dla geologów było by niezwykłą ciekawostką bo tylu różnych kolorów i odmian skał to wcześniej nie widziałem. Po drodze nabieramy wody bo w pobliżu biwaku mimo, że jest jeden płat starego śniegu, nie ma czystej wody. W biwaku jest super, cisza i spokój tłumy turystów, przewalają się tylko w południe kiedy nas nie ma. Wschody i zachody słońca w górach to już w ogóle poezja. Rano w poniedziałek ( 19.VII) robię ferratę Tomaselli, jest rzeczywiście bardzo ostra tak jak to opisywali w przewodniku, ale nie wymaga tyle kondycji co "via ferrata Lipella". Na Tomaselli raczej liczy się technika, szczególnie pokonanie ostatniego kominka, który jest bardzo eksponowany może nastręczyć początkującym i słabszym wiele trudności. Zawsze jednak można się podciągnąć na stalowej lince, choć pozostawia to mieszane uczucia. Zejście z ferraty też nie należy do najłatwiejszych. Ciekawe o ile trudniejsza byłaby ferrata Stella Alpina w grupie Pali ? Kolejne dni, obiecuję sobie, to już tylko prawdziwy odpoczynek.
    Wspomnienia z rejonu Fanis i Tofan mamy jednak jak najbardziej pozytywne, było super, i szkoda nam opuszczać biwak. Jedziemy jednak na kemping umyć się nabrać sił przed powrotem do domu... naszym celem jest Misurina.

 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6  |  7
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce