Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.
Witamy jest, 25/11/9403 15:12:00 + Twój Profil             
 
 


Rozdziały
- Wstęp
- Rozdział 1
- Rozdział 2
- Rozdział 3
- Rozdział 4
- Rozdział 5
- Rozdział 6
- Informacje praktyczne


Szybki link
- Strona główna
- Aktualności
- Relacje
- Galerie
- Przewodnik
- Forum

- O nas
- Oferta
- Kontakt


Autor : Michał Kalisz
 
czy Dolomity leżą w słonecznej Italii ? ( pogoda mówi nie )
 

1. Na kempingu w Pecol jest dość fajnie, cisza i spokój, jeszcze niewiele tu osób. Właścicielka bardzo dobrze mówi po angielsku, co wykorzystaliśmy do dłuższej rozmowy ( dowiedzieliśmy się, że "civetta" to sowa ). Mamy zamiar na nią wyruszyć jutro, ferratą Alleghesi. Rozmiar: 11957 bajtów Jednak od rana następnego dnia pada, cały dzień bez przerwy. Śmiejemy się, gdzie podziała się ta słoneczna Italia. Góry rządzą się własnymi prawami i dlatego leje również następnego dnia. O dziwo namiot nie przecieka. Zwiedziliśmy wszystkie pobliskie punkty handlowe, po kilka razy : właściciele to znają nas już na pamięć. Na szczęście w świetlicy kempingu jest stół do Ping-Ponga, gramy godzinami, nawet raz mi się udało z Jarkiem wygrać. Nuda nie z tej ziemi, przeczytaliśmy wszystkie gazety zabrane z Polski, łącznie z reklamami. Czytamy przewodnik, od deski do deski.      Trzeci dzień pada, prognoza pogody nadal niekorzystna. Jest strasznie nudno, gramy w karty i w Ping-Ponga. Zastanawiamy się co robić z dalszą częścią wyjazdu, czy czekać czy się wynieść w masyw Marmolady. Skoro jednak jesteśmy tu już tak długo to będziemy czekać.      następnego dnia ( 3.VII ), budzę się rano ok. 5.00, z tego lenistwa 3-dniowego już wcale mi się nie chciało w nocy spać. Jest pogoda, bezchmurnie i rześko. Wychodzimy natychmiast, gdyż w przewodniku było napisane, że wejście na Civette z Pecol jest raczej trudne w jeden dzień, a my chcemy pokonać to bez noclegu w górach. Pogoda jest niezła. Bardzo szybko dochodzimy do schroniska Rif. Coldai, chyba przepołowiliśmy czas, który był podany w przewodniku.

Rozmiar: 9884 bajtów Po drodze wreszcie zobaczyłem jak wygląda świstak. To dziwne ale w Tatrach jakoś się nie składało i świstaka nie widziałem nigdy. Tutaj jest ich zatrzęsienie, szczególnie rankiem. Całe stada okupują podejście i tak bardzo się nie boją naszej obecności.

     Ze schroniska Coldai wybywamy bardzo szybko i idziemy do góry. Pojawia się trochę chmur ale wygląda na to, że padać już nie będzie. Ferrata jest trudniejsza od ferraty Marmol, na początkowym odcinku spora ekspozycja, potem jedna trudna nie ubezpieczona rynna. na koniec jeszcze przewieszony kominek i już dalej prosto do góry. Całość zajmuje mi 2,30h czyli znacznie szybciej niż to było opisane w przewodniku. Odpoczywamy dość długo na szczycie. Jeszcze na podejściu udało mi się zrobić jedno z najlepszych moich zdjęć - zdjęcie przedstawia jakąś turnię w grani civetty :

Rozmiar: 15450 bajtów

Schodzimy ok. 2 ze szczytu. Już przy schronisku Torrani robi się zimno i zaczyna padać i trochę grzmi. Ups.. zapowiada się nocleg na 3000m w pustym schronisku, gdyż właściciel gdzieś się zapodział. Szybka decyzja i spadamy na dół. Bardzo szybko pokonując ogromne przewyższenie. Deszcz pada ok. 2h, ale potem znów przestaje i wychodzi słońce ( widać wspaniałą tęcze ). Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się wykorzystać pogodę i zdobyć nasz pierwszy trzytysięcznik ( 3220m ). Przewyższenie, które pokonaliśmy jednego dnia to 1800m w górę i w dół. Szliśmy w sumie 12h i udało nam się zmieścić w jednym dniu. Trzeba więc poszukać jakiś nowych celów. Wybieramy Marmoladę, właścicielka pomaga nam znaleźć jakieś dobre połączenie w tamten rejon. Następnego dnia możemy ruszać...

W naszej pamięci pozostają strome ...

Rozmiar: 13589 bajtów
... ściany Civetty

 
   
wstęp  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6  |  7
Strony przygotował Michał Kalisz
Regulamin Cookies
Ciekawe strony o górach
Beskidy - Noclegi, Kwatery - Ustroń, Szczyrk, Wisła         Góry w Polsce